poniedziałek, 7 lipca 2014

Igorek 11 dni - sesja noworodkowa i rodzinna Poznań

Igorek w dniu sesji miał 11 dni.Idealny czas na taką sesję noworodkową.
 Rodzice poprosili o sesję naturalną, bez zbędnych ozdobników, pasującą charakterem i kolorem do nich samych. I to właśnie lubię. 
Im prościej tym lepiej.

 Zawsze przed sesją rozmawiam z rodzicami na temat ich oczekiwań w stosunku do sesji, ulubionych kolorów, motywów. Usiłuję się wsłuchać, tak aby efekt końcowy przypadł im do gustu. Bywają klienci, którzy lubią jak się dużo dzieje na zdjęciach, mnóstwo kolorów, dodatków. I w tym kierunku wtedy idziemy, oczywiście staram się zachować umiar, aby nie wyszło kiczowato. Sama też kieruję rodziców w kierunku minimalizmu choć na kilku ujęciach. Można oczywiście zaszaleć na paru zdjęciach, ale pozostałe niech zostaną ponadczasowe, klasyczne, minimalistyczne.
To samo tyczy się sesji rodzinnych - im mniej dodatków, im prostsze stroje, zgrane kolory, im mniej "rozpraszaczy uwagi" tym lepiej i szybciej zobaczymy relację między rodzicami i dziećmi na zdjęciu. Bo właśnie te relacje chcę pokazać....





















czwartek, 3 lipca 2014

Tomuś 6,5 m-ca - fotografia rodzinna i niemowlęca Poznań

Tomuś z rodzicami przyjechał z Kołobrzegu do Poznania specjalnie na sesję.
Jak widać, jest to wesoła rodzinka z mega pozytywną energią.
Miało być rodzinnie, wesoło i na koniec z akcentem marynistycznym, bo tatuś Tomka jest właśnie marynarzem. No i tak było.
Uwielbiam takie sesje.



 














 




 



wtorek, 3 czerwca 2014

Lusia - sesja dziecięca plenerowa

Pogoda piękna, żal było tego nie wykorzystać. Chwila namysłu, czy wyciągać ciężarną przyjaciółkę w pole, czy nie zacznie mi rodzić po drodze, bo do tego pola trzeba było jeszcze dojść... na nogach najlepiej ;)
Dała radę. Po drodze dzieciaki nasze się wybiegały, wyskakały, my nagadałyśmy i naśmiałyśmy. To jej ostatnie dni z synkiem pod sercem, niebawem Iksuś będzie już po drugiej stronie brzucha. Wszyscy wyczekują niecierpliwie, Lusia też. Co widać. Będzie z niej fajna starsza siostra, taka troskliwa i pomocna.
Kilka zdjęć z tego spaceru poniżej. W roli głównej Lusia - żona mojego Micha. Mama Lusi wstydzi się wystąpień publicznych, wiec oszczędzę ją ;)